Omówienie i fotoreportaż z koncertu symfonicznego – 2 marca 2011 r.

Fotoreportaż

Przejawem niekwestionowanego geniuszu muzycznego Wolfganga Amadeusza Mozarta są nie tylko jego dzieła, lecz także okoliczności towarzyszące działaniom twórczym kompozytora. Do historii przeszła słynna anegdota o Miserere Mei, Deus G. Allegriego, którego zapis nutowy czternastoletni Mozart miał bezbłędnie odtworzyć z pamięci po zaledwie dwukrotnym wysłuchaniu tej kompozycji. Innym przykładem fenomenalnych zdolności twórcy Czarodziejskiego Fletu może posłużyć geneza Symfonii „Linzkiej” KV 425. Mozart sporządził partyturę tego dzieła w ciągu niespełna pięciu dni. 30 X 1783 r. kompozytor, w drodze z rodzinnego Salzburga do Wiednia, przybył do Linzu, gdzie postanowił zatrzymać się u swojego przyjaciela oraz protektora – hrabiego Thuna. Hrabia namówił wówczas Mozarta do zorganizowania koncertu kompozytorskiego, który miał odbyć się 4 XI 1783 r. Przyjacielska propozycja zaskoczyła Mozarta (kompozytor nie miał w podróży partytur swoich utworów), lecz mimo tego postanowił on podjąć wyzwanie i rozpocząć – w tempie niemal ekspresowym – pracę nad nową symfonią.
Symfonia ta, zwana następnie „Linzką”, została przez Mozarta ukończona w przeddzień przewidzianego koncertu – 3 XI 1783 r., jako 36. z kolei dzieło tego gatunku stworzone przez kompozytora. Utwór składa się z czterech części, które wpisują się w tradycyjny schemat symfonii klasycznej. Są to kolejno: Adagio-Allegro spiritoso, Poco Adagio, Menuetto oraz Presto. Kompozycja została napisana na podwójną obsadę instrumentów dętych (z wykorzystaniem rogów i trąbek), kotły oraz sekcję smyczkową. Interesującym zjawiskiem w późniejszych symfoniach Mozarta – do których zalicza się również „Linzka” – było uwydatnienie znaczenia instrumentów dętych poprzez częste powierzanie im roli tematycznej. Forma dzieła jest charakterystyczna dla muzyki Mozarta – prosta i przejrzysta. Powolny wstęp do utworu (Adagio) świadczy o inspiracjach symfoniką Josepha Haydna. Poza menuetem, wszystkie części są oparte na formie sonatowej. W Symfonii dominuje żywa, energiczna narracja i pogodny, uroczysty charakter (tonacja C-dur). W dziele Mozarta nie brakuje też fragmentów przepojonych nastrojem refleksji i tonem sentymentalnym. Dotyczy to zwłaszcza drugiej części, będącej przykładem uroczej stylizacji tańca pasterskiego – siciliany. Warto również zwrócić uwagę na oryginalne, śmiałe i niekiedy nieoczekiwane zwroty melodyczno-harmoniczne, a także na – właściwe kompozycjom Mozarta – humor i wdzięk, obecne zwłaszcza w Menuecie i finałowym Presto.
Podczas, gdy Mozart pisał swoją symfonię przez kilka dni, Ludwig van Beethoven pracował nad partyturą III Symfonii Es-dur op. 55 przez ponad dwa lata. Pierwsze szkice tego dzieła datują się na 1802 rok, kiedy to kompozytor ukończył swoją II Symfonię D-dur. Pełny tytuł III Symfonii brzmi: Sinfonia eroica, composta per festeggiare il souvenire di un grand uomo, czyli: Symfonia bohaterska skomponowana dla uczczenia pamięci wielkiego człowieka. „Wielkim człowiekiem” miał być Napoleon Bonaparte, którego postać stała się – prawdopodobnie za sprawą francuskiego dyplomaty, generała Bernadotte – źródłem fascynacji urzeczonego ideami rewolucji francuskiej Beethovena.
W przygotowanym przez kompozytora pierwotnym rękopisie dzieła z 1804 r., widnieje na stronie tytułowej nazwisko Bonapartego. Jednak, kiedy wielki wódz francuski koronował się na cesarza, Beethoven radykalnie zmienił swój pogląd i wycofał dedykację, a Symfonię postanowił ostatecznie poświęcić pamięci bliżej nieokreślonego bohatera. Dzieło Beethovena należy zatem postrzegać jako wyraz fascynacji ludzką, niezłomną siłą pokonywania rozmaitych trudności bardziej, niż jako muzyczny portret Napoleona czy też jakiejkolwiek innej konkretnej postaci. Tonacja Es-dur, w której utrzymana jest Eroica, stała się odtąd muzycznym symbolem bohaterskiej, zwycięskiej walki. Symfonia Beethovena zbudowana jest z czterech części. Są to kolejno: Allegro con brio, Marcia funebre. Adagio assai, Scherzo. Allegro vivace oraz Finale. Allegro molto. Część pierwsza jest oparta na dwóch przeciwstawnych wyrazowo tematach oraz na temacie trzecim, który pojawia się w przetworzeniu. Prosty w budowie i uroczysty w charakterze temat główny, oparty na rozłożonym trójdźwięku durowym, stanowi dominującą część tego ustępu. Część druga to posępny, pełen smutku i zadumy marsz żałobny, w którym kompozytor wprowadza także myśli utrzymane w bardziej radosnym nastroju, w sposób tak charakterystyczny dla swojego stylu rozwijając i przetwarzając materiał wyjściowy. Część trzecia jest zwartym formalnie, błyskotliwym, nieco figlarnym scherzem (ogniwa skrajne) z triem, w którym Beethoven wykorzystał efektowne, „myśliwskie” brzmienie rogów. Finał to najbardziej rozbudowana i kunsztowna część Eroiki. Składa się na niego cykl wariacji, które zostały przez kompozytora opracowane nieco wcześniej (m.in. w Wariacjach fortepianowych op. 35 z 1802 r.). W toku utworu występują rozmaite przekształcenia tematu zasadniczego. Beethoven z mistrzowską swobodą ukazuje tutaj możliwości swojego warsztatu kompozytorskiego, operując m.in. techniką wariacyjną, fugowaną, przetworzeniową, a także wprowadzając oryginalne pomysły instrumentacyjne.
Kompozycje Mozarta i Beethovena, które zabrzmią podczas dzisiejszego koncertu, należą obecnie do kanonu dzieł symfoniki klasycznej. Symfonia „Linzka” zdumiewa doskonałością konstrukcji i przejrzystością formy tym bardziej, że została ona skomponowana w rekordowo krótkim czasie. W dziele tym urzeka również piękno pomysłów melodycznych, a także perfekcyjny dobór proporcji brzmienia poszczególnych sekcji instrumentów. Beethovenowska Eroica zaskakuje natomiast nowatorstwem idei estetycznych i artystycznych. Poza wspomnianym wcześniej ideowym przesłaniem, dzieło to zawiera szereg innowacyjnych koncepcji, które odmieniły oblicze symfonii jako gatunku – takich, jak np. wprowadzenie do cyklu marsza żałobnego czy też scherza zamiast menueta. Przede wszystkim jednak, obie symfonie są dowodem niezwykłej wyobraźni i genialnych zdolności obu twórców. Niesłabnąca popularność tych dzieł świadczy o realizacji w nich nadrzędnej idei sztuki klasycznej – przekazu utworu pięknego w swojej treści oraz formie, a zarazem uniwersalnego i komunikatywnego w swoim przesłaniu.

Maciej Ziółkowski

 


ostatnia modyfikacja: 12/11/2012